Dolnośląski przewoźnik regionalny skorzystał z prawa opcji i zamówił nie 10, lecz 20 ekodiesli z bydgoskiej fabryki PESA. KD przekazały już producentowi promesę na kolejną partię spalinowych zespołów trakcyjnych 231M.
Po Dolnym Śląsku jeździ najlepsza kolej regionalna w Polsce, a co roku kolejne miliony pasażerów przesiadają się do pociągów. Wpływ na to mają trzy czynniki. Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego
odbudowuje zamknięte od dekad linie kolejowe do kolejnych miejscowości, a jednocześnie z roku na rok zamawia coraz więcej milionów kilometrów pracy eksploatacyjnej. Koleje Dolnośląskie systematycznie kupują zaś nowoczesny tabor. Dzięki temu można dotrzeć do nowych miejsc, a na innych liniach w województwie jeździ więcej par pociągów, zwiększając dostępność i poprawiając elastyczność podróży.
270 tys. Dolnoślązaków mieszka przy liniach niezelektryfikowanych
Z Legnicy, Wałbrzycha czy Wołowa do Wrocławia pociągi elektryczne odjeżdżają w godzinach szczytu co 20-30 minut. Istnieją też jednak na Dolnym Śląsku linie niezelektryfikowane. Najważniejsza to Magistrala Podsudecka. Wiedzie ona przez miejscowości, w których żyje ponad 140 tys. Dolnoślązaków. Z powodu braku sieci trakcyjnej jest obsługiwana przez tabor spalinowy.
– Na Dolnym Śląsku w miejscowościach położonych przy niezelektryfikowanych liniach kolejowych mieszka ponad 270 tysięcy osób, a wraz z oddaniem do użytku kolejnych inwestycji kolejowych w naszym województwie ta liczba wzrośnie do ponad 320 tysięcy mieszkańców. Dlatego dziś Koleje Dolnośląskie zamówiły następne 10 pojazdów ekodiesel, które będą obsługiwały połączenia na tych liniach – mówi marszałek województwa dolnośląskiego Paweł Gancarz. Wykorzystanie
opcji na kolejnych 10 spalinowych zespołów trakcyjnych 231M (Elf 3 w wersji spalinowej) wyprodukowanych przez bydgoską fabrykę PESA sprawi, że od czerwca 2027 roku na Dolny Śląsk dotrą nowoczesne pojazdy spalinowe do obsługi nowych kierunków kolejowych w województwie.
Przy Magistrali Podsudeckiej Legnica – Świdnica – Kamieniec Ząbkowicki żyje 145 tys. Dolnoślązaków. Zamiast być obsługiwani pięcioczłonowymi elektrycznymi Elfami, jeżdżą często dwa razy mniejszymi pociągami spalinowymi. Teraz, dzięki zakupom nowego taboru, za kilka lat będziemy w stanie łączyć dwa pojazdy, przedstawiając ofertę bardzo zbliżoną do tej na liniach zelektryfikowanych – mówi odpowiedzialny m. in. za kolej wicemarszałek województwa dolnośląskiego Michał Rado.
Promesa przekazana
Po reaktywacji kolejnych odcinków pociągi na nich potrafią szybko zapełniać się pasażerami. W ciągu miesiąca na linii z Dzierżoniowa do Bielawy –
po wydłużeniu jej o zaledwie 4 kilometry – wzrost liczby podróżnych wyniósł aż 65%. Tylko w lipcu bieżącego roku z połączeń do podnóża Gór Sowich skorzystało blisko 18 tys. pasażerów.
– I do Srebrnej Góry, na linii przez Bielawę, za kilka lat pojedzie pociąg, który dziś zaprezentowaliśmy. Ta umowa otwiera nam możliwości polepszania oferty dla setek tysięcy Dolnoślązaków, bo mamy linie niezelektryfikowane, które sięgają miliona pasażerów rocznie – mówi prezes Kolei Dolnośląskich Damian Stawikowski.
Elektryczne Elfy też trafiają na Dolny Śląsk
Promesę na pojazdy osobiście odebrał prezes PESA Bydgoszcz Krzysztof Zdziarski. – W takim tempie zaraz wybudujemy nie tylko setny pociąg Kolei Dolnośląskich, ale też setny pojazd PESA, który znajdzie się w parku taborowym dolnośląskiego przewoźnika. Dolny Śląsk może być dumny z tego, co dzieje się na kolei, a my dziękujemy za zaufanie i wykorzystanie opcji na kolejne pojazdy produkowane w Bydgoszczy. Jako producent przyspieszamy nie tylko w tempie realizacji zamówień, ale również prędkości naszych pojazdów – mówi Zdziarski.
Jednocześnie trwają dostawy
elektrycznych zespołów trakcyjnych Elf 2 dla kolei Dolnośląskich. Od czerwca 2027 roku do przewoźnika zaczną przyjeżdżać wspomniane spalinowe Elfy 3, których będzie łącznie 20. Niebawem KD zakończą postępowanie na pojazdy elektryczne z drugim rodzajem napędu – bateryjnym lub wodorowym.
Jednym z dwóch producentów, którzy zaoferowali takie pojazdy, jest… właśnie PESA.